ewakuacja z okolic lotniska

Miejsce, do którego będziesz uciekać. Przygotowanie, zabezpieczenie, wyposażenie.
Kane75
Posty: 2
Rejestracja: 14.11.2018, 21:28

ewakuacja z okolic lotniska

Post autor: Kane75 » 14.11.2018, 22:03

Pod ostatnim filmem padło pytanie. Ktoś mieszka obok lotniska wojskowego i jak ma sie przygotować na ewentualne bombardowanie , moim zdaniem dodatkowo w domyśle co ma zrobić ewentualnie w trakcie.

lubię zwięzłe szczere odpowiedzi wiec odpisałem- wyprowadzić się.

Ktoś ma lepszy pomysł- w dobie dzisiejszej techniki ewentualny atak na lotnisko będzie bardzo precyzyjny lub mniej precyzyjny za pomocą bomby atomowej tzw. taktycznej . W tym drugim przypadku szans nie widzę w tym pierwszym może . To nie czasy ,,nalotów dywanowych" . Zapraszam do dyskusji.
Awatar użytkownika
Achrioptera
Posty: 141
Rejestracja: 13.06.2016, 16:51
Kontaktowanie:

Re: ewakuacja z okolic lotniska

Post autor: Achrioptera » 14.11.2018, 22:51

Też myślałem o takiej sytuacji i doszedłem do wniosku, że jeśli nie stać nas na zmianę lokalizacji to niewiele opcji zostaje. Najwyżej zabezpieczenie się przed odłamkami i podobnym śmieciem powstałym w wyniku konwencjonalnego ataku.
Sypialnia w pokoju jak najdalej od lotniska?
Rolety antywłamaniowe zamiast zwykłych na noc?
Wydaje mi się, że jeśli kogoś stać na kuloodporne szyby czy inne kinetyczne osłony to stać go na przeprowadzkę. Jeśli sytuacja dotyczy własnego domu na działce z kawałkiem terenu to można jeszcze poszaleć ze zrobieniem wału z kręgów betonowych przesypanych ziemią. Widziałem takie coś na żywo. Jak obrosło roślinami to nawet ładnie wygląda przed domem.
Unono
Posty: 307
Rejestracja: 13.05.2018, 22:05

Re: ewakuacja z okolic lotniska

Post autor: Unono » 15.11.2018, 21:24

Pomysł z wałem ziemnym jest dobry. Nie ochroni jednak przed wybuchem jądrowym w strefie "0" ( chociaż krążą opowieści o mnichu co przeżył atak w Hiroshomie w strefie "0" będąc w klasztorze zbudowanym z kamienia i mającym własną studnie) ale może uchronić przed działaniem bezpośrednim opadu radioaktywnego w dalszej strefie, o ile będzie umieszczony po zawietrznej. Niestety pomoże to jak umarłemu kadzidło. Nie można w nim przebywać dłuższy czas, nie ma prysznica itd. Może gdyby przystosować piwnice domu. Wentylacja, własne ujęcie wody, śluza powietrzna, prysznic, zapasy żywności,itd. Natomiast wał mógłby ochronić przed odłamkami i falą uderzeniową przy uderzeniu konwencjonalnymi ładunkami. O ile zdąży się schować rodzinę na czas, ale w nowoczesnej wojnie nie będzie na to czasu. Nie będzie nadlatujących samolotów, tradycyjnych bomb, ogłoszenia alarmu itd. Będzie zmasowany atak rakietowy. Nie jedna, dwie rakiety, ale kilka, może kilkanaście wycelowanych w konkretne cele na lotnisku. Łączność, pasy startowe, magazyny amunicji, koszary. Czy będzie precyzyjny? To zależy od precyzji osób obsługujących je. I od tego co będzie składowane na tym lotnisku. Pożar składu z pociskami rakietowymi może być "ciekawy". A strefa zniszczenia o promieniu kilku, czy może kilkunastu kilometrów.
Od takiego ataku nie uchroni nas "Ford Tramp", czy obecność nowych "przyjaciół" w naszym kraju. Wręcz powiedziałbym, ze jest to szturchanie szabelką wkurzonego niedźwiedzia. Nie łudźmy się. Mamy być strefą spowolnienia uderzenia do czasu reakcji "przyjaciół" tak jak w 1939r, celem ich ochronienia.
Wyprowadzenie się jest chyba najlepszą opcją, choć w obecnej sytuacji jest bezsensowne, bo nie ma gdzie. W razie wojny cały nasz kraj będzie spopielony.
Unono
Posty: 307
Rejestracja: 13.05.2018, 22:05

Re: ewakuacja z okolic lotniska

Post autor: Unono » 09.12.2018, 10:52

Nawiązując do poprzedniego postu: Jesteśmy w tej sytuacji, że jednak przeżyliśmy atak. Co dalej. Siedzimy w domu, okna pozalepiane , w drzwiach mokre koce, teoretycznie nie dopadnie nas zatrucie substancjami wdychanymi (emitery promieniowania alfa, beta, środki chemiczne bojowe itd). Musimy podjąć akcję ewakuacyjną.
W poradniku z lat 50 znalazłem sposób na zrobienie maski przeciwgazowej. Prymitywny, ale w pewnym sensie skuteczny i może być inspiracją: bierzemy czepek kąpielowy, wycinamy w nim trzy dziury na oczy i usta. W miejsce oczu wstawiamy jakieś przeźroczyste elementy (np. plastykowe pokrywki od jogurtów, denka butelek plastykowych itd). Z butelki plastykowej odcinamy górną część i wmontowujemy ją w otwór na usta. Znajdujemy czystą skarpetę, wkładamy w nią aktywny węgiel drzewny i kwaśny węglan sodu ( popularna sodka kuchenna) w proporcji 4:1. Wkładamy szczelnie do naszego wlotu oddechowego i zabezpieczamy przed wypadnięciem. Jeszcze tylko mocowanie na głowę i możemy się ewakuować.
Przeprowadzając ewakuację pamiętajmy, że ewakuujemy się poruszając się pod wiatr. Jeżeli w tym kierunku jest epicentrum wybuchu, idziemy prostopadle do kierunku wiatru, po wyjściu ze strefy zagrożenia zmieniamy kierunek na pierwotnie planowany.
Używamy tradycyjnego kompasu. GPS i inna elektronika przestaną działać. Zmieni się krajobraz. Pozostaną gwiazdy i zwykły kompas. Warto przypomnieć sobie zasady marszu na azymut. Trasę ewaluacji należy starannie przemyśleć. Możemy nie móc wrócić.
Uwaga! Nie każdy węgiel drzewny jest aktywny. W zasadzie aktywny węgiel otrzymuje się przepuszczając przegrzaną parę wodną nad zwykłym węglem drzewnym, dlatego mam pewne obawy, że zwykły węgiel do grila nie nadaje się na elementy filtracyjne.
siwyDym7474
Posty: 23
Rejestracja: 09.10.2018, 19:30

Re: ewakuacja z okolic lotniska

Post autor: siwyDym7474 » 15.12.2018, 15:10

Atak na lotnisko woskowe moim zdaniem będzie tylko w razie pełnospektaklowego konfliktu i przypuszczalnie takie lotnisko jak i bazy wojskowe dostaną rakietami w pierwszych godzinach konfliktu.
W takim razie albo chowamy sie do piwnicy albo ewakuujemy kilkanaście/kilkadzesiąt km od strefy zmilitaryzowanej bo moim zdaniem rolety antywłamaniowe nie powstrzymają odłamków.
Najlepszym jednak rozwiązaniem jest ewakuacja i jest to wykonalne bo konflikt pełnospektaklowy nie zaczyna się z dnia na dzień szczególnie na tak duże państwo jak PL. Mieszkając obok bazy też będziemy wiedzieli kiedy zostanie ogłoszona mobilizacja i w połączeniu z ogólnymi plotkami o wojnie da nam to sygnał do ewakuacji.
Dobrze aby z zapasowej lokalizacji można było dalej pracować i uczyć się aby w razie fałszywego alarmu ewakuacja nic nas nie kosztowała.

Co do masek jak mówimy o przygotowaniach to znaczy ze mamy czas kupić coś sensownego zamiast improwizować, tzn maski przeciw pyłowe i przeciw gazowe kupił bym profesjonalne.

Co do zastosowania bomby jądrowej na lotnisko ... to jeśli za czasu się ewakuujemy kilkadziesiąt km to będziemy bezpieczni. Można zrobić sobie symulacje i w brew pozorom małe atomówki mają stosunkowo mały zasięg: https://nuclearsecrecy.com/nukemap/
Odpowiedz