Lampy naftowe

Siekiery, łopaty, pilarki i tak dalej
Artur Kwiatkowski_DS
Posty: 45
Rejestracja: 28.04.2016, 16:16
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Lampy naftowe

Post autor: Artur Kwiatkowski_DS » 13.07.2016, 18:34

Pod filmem Krzyśka o lampach naftowych
https://www.youtube.com/watch?v=yPh0E5p0vVU
wdałem się w dyskusję z moim imiennikiem, który przekonuje mnie, że jednak warto mieć lampy naftowe pod kątem trudnych czasów.

Osobiście uważam, że to się mija z celem. Nafta jako taka jest paliwem drogim i trudno osiągalnym dziś, więc robienie jego zapasów będzie utrudnione. A pozyskiwanie w trudnych czasach niemożliwe. Z drugiej strony, lampy naftowe mogą spalać również olej, ale ten przecież da się spalić w słoiku z zanurzonym w nim sznurowadłem.

Jakie jest Wasze zdanie?
1/2 ekipy Domowego Survivalu
Awatar użytkownika
Piotr
Posty: 162
Rejestracja: 05.05.2016, 17:47

Re: Lampy naftowe

Post autor: Piotr » 13.07.2016, 21:55

Nafta trudno dostępna i droga? W każdym sklepie budowlanym czy z farbami kupisz naftę w cenie mniej więcej 20zł/litr (w 5-litrowych baniakach nawet nieco taniej). Litr nafty to mniej więcej 40 godzin pracy przeciętnej lampy naftowej. Czy na bateriach alkaicznych i lampie elektrycznej wyjdzie taniej (przy tej samej ilości lumenów)? Śmiem wątpić, zwłaszcza że w lampie naftowej (może niekoniecznie w latarce takiej jaką przedstawiliście na filmie, tylko takiej typowej domowej) można płynnie regulować moc i nawet jak się kończy paliwo, to moc lampy naftowej nie spada (w lampach bateryjnych wyraźnie moc spada wraz ze zużywaniem się baterii). Dodatkowo gdy przyjdzie wykonać jakie prace na zewnątrz przy większym mrozie, to baterie elektryczne jak i akumulatory siądą bardzo szybko a lampa na paliwa ciekłe... dla niej to bez różnicy czy jest +30 czy -30 stopni :D Z drugiej strony lampa elektryczna jest z pewnością znacznie bardziej poręczna (może pracować w dowolnej pozycji), bezpieczniejsza w użyciu i łatwiejsza w eksploatacji.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to która lepsza na "trudne czasy", bo pojęcie trudnych czasów jest mało precyzyjne. Na dłuższe (kilkudniowe) sytuacje awaryjne w normalnych czasach (typu zerwanie linii energetycznej przez jakąś wichurę czy powódź) chyba nie ma większego znaczenia co wybierzemy, choć ja mimo wszystko w tym celu do oświetlania domu mam lampę naftową i zapas nafty przede wszystkim z tego powodu, aby nie zużywać niepotrzebnie zapasu baterii i akumulatorów (które będą przydatne do innych rzeczy typu zasilenie radiostacji, zasilanie latarki czołowej przy wykonywaniu jakichś prac itp.). A do oświetlenia obejścia (czy ogólnie do pracy stacjonarnej ale na zewnątrz pomieszczeń) mam ciśnieniową lampę benzynową. Elektryki używam tylko w małych latarkach.
djans
Posty: 326
Rejestracja: 03.05.2016, 20:58
Lokalizacja: Wrocek

Re: Lampy naftowe

Post autor: djans » 14.07.2016, 10:30

Nafta jest STOSUNKOWO droga i trudna do zdobycia. Przykładowo spirytus, czy olej można bez większych problemów wyprodukować samodzielnie. Czysty olej spożywczy, czy nawet bimber też jednak można kupić taniej, przy czym obydwa paliwa mają szereg innych zastosowań.

Sam mam dwie lampy i butelkę nafty i poza taki zapas radziłbym niepotrzebnie nie wykraczać. Chyba, że ktoś ma jeszcze jakiś inny sprzęt na naftę, która w takiej sytuacji stan się paliwem uniwersalnym.
Awatar użytkownika
Piotr
Posty: 162
Rejestracja: 05.05.2016, 17:47

Re: Lampy naftowe

Post autor: Piotr » 14.07.2016, 14:04

Ok, rozumiem. Kwestia tego jak się definiuje "trudne czasy", rzeczywiście podczas "apokalipsy zombie" (całkowitego upadku cywilizacji rodem z MadMax) będzie trudno o paliwa ropopochodne (ale od biedy na oleju rzepakowym też lampa naftowa pójdzie :D), ale w trakcie kryzysów które ja biorę pod uwagę (kryzys gospodarczy, kryzys polityczny typu "pomarańczowa rewolucja", klęski żywiołowe, konflikty wojenne itp.) ropa naftowa nadal będzie wydobywana a rafinerie nie znikną z powierzchni ziemi a więc produkty ropopochodne też nie, a czy będą droższe czy tańsze od oświetlenia bateryjkami alkaicznymi, to trudno przewidzieć (nie wiem jak jest teraz na wschodniej Ukrainie, bo to byłby dobry przykład).
Niby oczywiście można stosować akumulatory i panele fotowoltaniczne czy latarki na korbki ale awaryjność takich latarek jest stosunkowo duża, akumulatory mają skończoną żywotność a panele fotowoltaniczne nie mają jakiejś super wydajności (zwłaszcza zimą gdy dzień jest krótki a słońce nisko). Mam kilka akumulatorów i panel fotowoltaniczny oraz elektronikę sterującą do tego, mam też zapas baterii alkaicznych o długim terminie przydatności ale mimo wszystko mam też naftę i świece, bo prąd mimo wszystko w razie sytuacji kryzysowej trzeba oszczędzać na inne rzeczy (chociażby na pracę odbiornika radiowego i awaryjnych środków łączności). Serio dla mnie nie jest oczywiste, że oświetlenie elektryczne jest lepsze na trudne czasy (krótkotrwałe kryzysy można "przeżyć" nastawiając się tylko na jedno źródło, bo da się zrobić sensowny zapas, ale długoterminowo wolę mieć kilka różnych opcji niż nastawiać się tylko na elektrykę).
Ostatnio zmieniony 14.07.2016, 15:22 przez Piotr, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Krasny
Posty: 320
Rejestracja: 16.06.2016, 14:31
Lokalizacja: Wielkopolska gdzieś około Lichenia ;)

Re: Lampy naftowe

Post autor: Krasny » 14.07.2016, 14:52

Znów zgadzam się z Piotrem ;)
Wszystko zależy od stopnia zaawansowania trudnych czasów.

Osobiście "siedzę" w technologi LED od bardzo dawna. Mam latarki fabryczne oraz modowane przez kolegów z forum specjalistycznego.
Nawet sam coś tam zbudowałem. Ot takie hobby, od dziecka kręciły mnie światełka ;)
Akumulatorów i baterii wszelkiej maści wala się u mnie sporo więc jest czym świecić przez jakiś czas.
Ale właśnie z powodów podanych przez Piotra oświetlenia nie opieram tylko o LED.

Ze względu na to że nie odpowiada mi ilość światła i wydzielany zapach z lamp zasilanych naftą postawiłem na lampy gazowe (na innym znanym forum prawie mnie zjedzono za głoszenie takich herezji).
Mam odpowiedni zapas gazu w dużych butlach oraz butlach i kartuszach turystycznych, opanowałem też uzupełnianie kartuszy z butli.

Uważam że trzeba mieć oświetlenie zasilane z różnych źródeł nawet jeśli nie gromadzimy dużych zapasów paliwa do wszystkiego co świeci. Stawianie tylko na jedno rozwiązanie według mnie jest głupotą.
Nigdy nie wiadomo w jakim kryzysie się znajdziemy i do jakich paliw możemy mieć dostęp.
Może ktoś mieszka blisko bazy lotniczej i będzie miał możliwość "załatwić" trochę wahy od wojaków w zamian za parę ziemniaków ?!

Podsumowując. Posiadam jedną knotówkę Petromax i zamierzam dokupić jeszcze przynajmniej jedną chociaż akurat zapasy nafty mam skromne.
_________________
Bo trzeba mieć jaja by iść z podniesionym czołem gdy inni plują Ci w twarz za twoje przekonania.
Awatar użytkownika
Ingmar
Posty: 9
Rejestracja: 01.07.2016, 19:20
Lokalizacja: Węgorzewo/ Białystok

Re: Lampy naftowe

Post autor: Ingmar » 14.07.2016, 17:05

Lampy naftowe w sytuacji "W" traktowałbym raczej jako opcję mocno podrzędną. Oczywiście rozumiem argumenty osób mówiących, iż w konkretnych przypadkach lampy te będą miały idealne warunki na pokazanie swojej użyteczności, jednakże w moim mniemaniu są to warunki bardzo ograniczone.
Po pierwsze- w Polszy nie mamy zbyt wielkiego rynku tychże urządzeń, przez co komplikuje się sprawa wszelakich napraw czy konserwacji sprzętu.
Po drugie- cena. Sam zakup dobrej lampy ciśnieniowej renomowanej firmy Petromax to wg ceny producenta 150€- za tę wartość moglibyśmy kupić zapas żarcia na kilka miesięcy. Dodajmy do tego horrendalne ceny paliwa przy dość średniej wydajności i możemy być pewni, że kasowo większości z nas się to nie opłaci. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moglibyśmy użyć tańszych odpowiedników nafty- mam tu na myśli alkohole, wszelkiego rodzaju podpałki itp., jednakże czy nie ucierpi na tym zbytnio żywotność takiej lampy?
Po trzecie- niemożność, a przynajmniej instrukcja odproducencka nie używania lamp naftowych w zamkniętych pomieszczeniach, przez co dość znacznie ograniczamy możliwość ich faktycznego zastosowania.
Po czwarte( w przypadku lamp naftowych knotowych i mniejszych lamp ciśnieniowych)- mała moc. Lampy takie nie będą w stanie zapewnić nawet tej minimalnej ilości światła na poziomie 200lm, co wg producentów oświetlenia jest minimalną ilością światła do oświetleni m²( sic!).

Właściwie jedyną sytuacją w której mógłbym zgodzić się na używanie takiej lampy, były by albo sytuacje, w których na co dzień korzystamy z innych urządzeń napędzanych naftą- pieców czy innych maszyn, albo w sytuacji, gdy w danym miejscu brak będzie stałego źródła prądu. Taką sytuację mam u siebie na ogródkach działkowych, gdzie prądu podłączonego nie ma i w zasadzie na to że będzie podłączony się nie zanosi. Wtedy rozważenie kupna i korzystania z takowej lampy ma sens, często zdarza się bowiem, iż spędzamy tam wiele godzin na grillach/ imprezach, często również po zmroku, a przecież nikt nie lubi siedzieć w mroku przy stole. Wtedy taka lampa zapewni wystarczającą ilość światła na oświetlenie średniej wielkości altanki na tyle, żeby nie męczyć oczu i żeby można było wódkę od zagryzki rozpoznać :) Ale żeby od razu robić olbrzymie zapasy paliwa i nastawiać się na jakieś wielkie używanie tej lampy? Nie powiedziałbym.

Reasumując( tl;dr): co do zasady użyteczność lamp naftowych jest raczej znikoma, poza kilkoma szczególnymi przypadkami, kiedy może mieć większy sens( ale moim zdaniem dalej zbyt mały, by opierać na tym swoje przetrwanie). Jako opcja n- ta w kolejności- jeżeli stać nas to czemu by nie, jako podstawa raczej nie.

@up- dorzucam zdjęcie altanki oświetlonej hk500 Petromaxu, nie własne, ale jako poglądowe myślę że się nada.
Załączniki
hk500.jpg
hk500.jpg (217.03 KiB) Przejrzano 5314 razy
Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.
Awatar użytkownika
Piotr
Posty: 162
Rejestracja: 05.05.2016, 17:47

Re: Lampy naftowe

Post autor: Piotr » 14.07.2016, 18:26

Lampy ciśnieniowe to zupełnie inna bajka (swoją drogą Petromaxy z serii 500 o którym wspomniałeś bardzo łatwo przerabia się na spirytus :D), tu chodzi o zwykłą lampę knotową (którą jak najbardziej można używać w pomieszczeniach zamkniętych).
200 lumenów z LED-ów, to też byle lampką na dwa bateryjki nie osiągniesz. Aby osiągnąć 200 lumenów (ale nie w "kropce" o średnicy kilku centymetrów tylko dookólnie z taką intensywnością oświetlić całe pomieszczenie) potrzebujesz LED-a około 15 watów - przy zasilaniu z dwóch paluszków to 5A poboru prądu, czyli praktycznie nie do zrealizowania, potrzebny jest akumulator Li-ion lub żelówka i coś więcej niż "lampka piknikowa". Te wszystkie "tysiące lumenów" w latarkach diodowych wynikają ze skupienia wiązki, masz dużą jasność ale na bardzo małej powierzchni więc... co z tego że masz powiedzmy 2000 lumenów jeśli oświetlasz obszar o średnicy kilku czy kilkunastu centymetrów (w odległości 1m od źródła światła)? Takie oświetlenie jest jeszcze mniej zdrowe długoterminowo (wysoki kontrast) niż światło "za słabe" z lampy naftowej (lampy, a nie blaszanej naftowej latarki :D). Oczywiście do wykonania jakiejś pracy typu naprawienie kranu światło skupione wystarczy, ale do normalnego funkcjonowania w mieszkaniu światło rozproszone dookólne jest lepsze.

Najlepiej po prostu sprawdź, oświetl lampką ledową cały pokój a potem oświetl go lampą naftową i w obydwu przypadkach zrób pomiar ilości światła (na przykład cyfrowym aparatem fotograficznym jeśli nie masz luksomierza) :D

Poza tym apropos twoich argumentów:
  • wielkość rynku - z pewnością jest mniejsza niż latarek na baterie, ale to nie jest tak niszowy rynek jak lampy ciśnieniowe, w każdym markecie budowlanym czy ze sprzętem ogrodowym to kupisz
  • naprawy - tam się nie ma co popsuć, tego się praktycznie nie serwisuje za wyjątkiem czyszczenia szkła i ewentualnej wymiany knota, jedyne uszkodzenia jakie tam mogą wystąpić to stłuczenie szkła lub zardzewienie części metalowych (ewentualnie zgnije knot jeśli lampy nie używasz przez wiele lat). Co innego ciśnieniówki (zwłaszcza naftowe, bo benzynowe są mniej wymagające), tam trzeba o nią dbać, zwłaszcza o główny zawór, ale naftówki knotowe to bardzo proste konstrukcje.
  • cena - ciśnieniówki są drogie, ale lampy knotowe są bardzo tanie (dobra lampa to koszt 30-50zł, "chińszczyzna" to połowa tej ceny, a nie 150 euro jak podajesz :D)
  • używanie w pomieszczeniach zamkniętych - jak najbardziej można (knotowe), od ponad 150-ciu lat są tak używane :D Jedyne zastrzeżenia mogą budzić jakieś chińskie produkcje malowane różnymi dziwnymi tanimi lakierami, ale taka normalna z blachy ocynkowanej czy nierdzewki jest bezpieczna (jeśli stosujemy naftę a nie jakieś dziwne olejki).
Rozumiem że lampy elektryczne są wygodniejsze w użytkowaniu i... też takich używam, ale do normalnego stałego oświetlenia pomieszczenia w przypadku braku prądu lampa naftowa jest jak najbardziej ok.
Ostatnio zmieniony 14.07.2016, 18:57 przez Piotr, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Krasny
Posty: 320
Rejestracja: 16.06.2016, 14:31
Lokalizacja: Wielkopolska gdzieś około Lichenia ;)

Re: Lampy naftowe

Post autor: Krasny » 14.07.2016, 18:27

Ingmar piękna fota ;)

Mam wrażenie że cały twój post odnosi się do lamp ciśnieniowych.
Mają użyteczną ilość światła niestety tak jak piszesz cena nie jest mała tym bardziej jako zakup na półkę w razie czego.
Między innymi też dlatego postawiłem raczej na gazówki bo tańsze i na chwilę obecną paliwo tanie i łatwiej dostępne.

Jednak nadal jestem zdania że prepers chociaż jedną naftówkę knotówkę musi mieć i basta :D

Polecam także poszukanie informacji i próbę zrobienia samodzielnie lampki oliwnej.
Takiej ze szklaneczki z wodą i oliwą/olejem i pływającym knotem na korku.
Zróbcie coś takiego samodzielnie a wasze kobiety wymiękną w nastroju jaki tworzy takie światełko :D
_________________
Bo trzeba mieć jaja by iść z podniesionym czołem gdy inni plują Ci w twarz za twoje przekonania.
Awatar użytkownika
Piotr
Posty: 162
Rejestracja: 05.05.2016, 17:47

Re: Lampy naftowe

Post autor: Piotr » 14.07.2016, 18:46

Jest też w lampach naftowych knotowych powszechny błąd eksploatacyjny polegający na tym, że knot jest wysuwany za mocno (powyżej metalowego "kominka") przez co lampa działa znacznie mniej sprawnie. Knot powinien tylko nieznacznie (kilka milimetrów) wystawać z "rurki" w której się znajduje. To nie knot ma się palić, od płomienia ma się rozgrzewać "kominek" który rozgrzewa rurkę w której znajduje się knot, nafta z knota wrze i spalają się tylko jej opary wymieszane z tlenem wchodzącym od spodu - nie ma wtedy sadzy i tlenku węgla (dwutlenek węgla oczywiście jest). No i takie lampy jak ta pokazana na filmiku Krzyśka (w pierwszym poście tego wątku) nie ma optymalnego spalania, bo te lampy (kiedyś się je nazywało latarkami naftowymi) są skonstruowane tak, aby nie gasły na wietrze i deszczu, lampy tego rodzaju jak poniżej (uwaga! przykład źle ustawionego knota! :D) są znacznie bardziej ekonomiczne i praktycznie nie kopcą w ogóle.
Obrazek

Edit: I nie sposób się zgodzić z tezą, że ekonomiczniejsze będzie wlanie paliwa do agregatu i oświetlenie elektryczne. Agregat nawet na pusto spali około 0,5l paliwa na godzinę (przy obciążeniu więcej) a na litrze paliwa to nawet ciśnieniowa lampa benzynowa spokojnie pochodzi 5-6 godzin na maksymalnej mocy (a naftówka knotowa, dająca oczywiście znacznie mniej światła ale wystarczająco do normalnego funkcjonowania w domu, pochodzi spokojnie kilkadziesiąt godzin).
Awatar użytkownika
Krasny
Posty: 320
Rejestracja: 16.06.2016, 14:31
Lokalizacja: Wielkopolska gdzieś około Lichenia ;)

Re: Lampy naftowe

Post autor: Krasny » 14.07.2016, 20:10

Piotr pisze:... No i takie lampy jak ta pokazana na filmiku Krzyśka (w pierwszym poście tego wątku) nie ma optymalnego spalania, bo te lampy (kiedyś się je nazywało latarkami naftowymi) są skonstruowane tak, aby nie gasły na wietrze i deszczu, lampy tego rodzaju jak poniżej (uwaga! przykład źle ustawionego knota! :D) są znacznie bardziej ekonomiczne i praktycznie nie kopcą w ogóle.
Kurcze mądrego warto poczytać :)
Mam tak zwaną latarkę i nie sądziłem że proces spalania przebiega tam aż tak odmiennie.
Więc latarka zostaje na działania około domowe a jutro lecę do żelaznego po tradycyjną lampę ;)


ps
Administracja zrobi w końcu system punktacji?
Bo za ten post naprawdę z przyjemnością dałbym punkt + do reputacji.
_________________
Bo trzeba mieć jaja by iść z podniesionym czołem gdy inni plują Ci w twarz za twoje przekonania.
Odpowiedz