Prądownica ręczna

Agregaty, przetwornice, odnawialne źródła energii.
Awatar użytkownika
Aerlin
Posty: 166
Rejestracja: 06.05.2016, 11:27

Re: Prądownica ręczna

Post autor: Aerlin » 07.03.2017, 20:32

Krasny pisze: na pokolenie które nie może żyć bez smartfona
Ja się tutaj czuję bardziej jakbym mówił jaskiniowcom o lotach w kosmos. "Ale po co, skoro maliny rosną pod laskiem?".
W pewnym momencie człowiek, który nie boi się używać technologii zauważa, że jest to łatwe i wygodne. Że w sposób niewiarygodny ułatwia i umila życie. I że katastrofy, które cofną nas do epoki kamienia nigdy się nie wydarzą- bo to musiałaby być katastrofa, która całkowicie wymiecie ludzi co do ostatniego.

Oczywiście. Papierowa mapa, papierowa książka, metalowy/plastikowy kompas, i pierdylion innych rzeczy są ok. I wszystkie razem, a często nawet osobno, ważą i zajmują tyle miejsca, co smartfon. I w większości realnych kryzysów są niepotrzebne. Idąc na spacer do lasu nie biorę 50 kg sprzętu, bo boję się, że się zgubię. Należy dostosowywać się do panujących warunków. Mierzyć siły na zamiary. To idea stara jak świat, w końcu już Sun Tzu o tym pisał.

Co może być akurat trudne do zrozumienia, gdy ktoś fiksuje się na końcu ludzkości i de facto przygotowując się na to, nigdy nie przygotuje się na prawdziwe kryzysy...
PAWCIO69
Posty: 288
Rejestracja: 05.03.2017, 15:43

Re: Prądownica ręczna

Post autor: PAWCIO69 » 08.03.2017, 11:59

po co uczyć dzieci tabliczki mnożenia przecież są kalkulatory... :lol: :lol: :lol:
Nie możesz uratować planety, ale możesz zadbać o rodzinę i siebie.
Awatar użytkownika
Krasny
Posty: 320
Rejestracja: 16.06.2016, 14:31
Lokalizacja: Wielkopolska gdzieś około Lichenia ;)

Re: Prądownica ręczna

Post autor: Krasny » 08.03.2017, 19:44

Aerlin pisze:
Krasny pisze: na pokolenie które nie może żyć bez smartfona
Ja się tutaj czuję bardziej jakbym mówił jaskiniowcom o lotach w kosmos. "Ale po co, skoro maliny rosną pod laskiem?".
Kolego po pierwsze to sobie wypraszam "jaskiniowców".
Używam nowoczesnych technologii od bardzo dawna, co prawda nie wiem ile masz lat ale coś mi mówi że wcześniej niż miałeś swój pierwszy telefon.
W czasach gdy na topie była nokia 3210 ja miałem Nokia 9110 Communicator.
Wygooglaj sobie Communicator to był chyba pierwszy prawdziwy smartfon na świecie.
Miałem też dwa modele i do tej pory mam jeden z palmtopów firmy Palm, dane pchałem wtedy po bluetooth lub irda w technologii GPRS.
Przerobiłem masę sprzętu u zarania dziejów telekomunikacji mobilnej. To nie były czasy tanich zabawek jak teraz a wysłanie SMS kosztowało 3 zł. Mimo wszystko miałem dostęp do takiej technologii i śmiem twierdzić że byłem pionierem wśród moich znajomych.

Z drugiej strony, duuużo wcześniej za szczeniaka byłem harcerzem. Nauczyłem się czytać mapy, używać kompasu nawigować w terenie itp.

Z twojej wypowiedzi wnioskuję że jeśli ktoś mówi o mapie papierowej to jest jaskiniowcem bo w smartfonie można mieć i mapy, nawigację kompas i pierdyliard innych potrzebnych aplikacji.

OK, zgodzę się. Jak pisałem technologia nie jest mi obca.
Masz zapasy energii do swojego smartfona, masz apki i mapy działające offline.

Ale.

Co zrobisz jeśli Ci twój smartfon po prostu upadnie Ci na glebę i ekranik pęknie.
Lub najzwyczajniej w świecie się popsuje, takie rzeczy się zdarzają i to z reguły w najmniej odpowiednich momentach.
Co wtedy? Rozpłaczesz się bezradny? Czy poszukasz jaskiniowca z mapą i kompasem?

Wiesz ten post jest nieco zgryźliwy ale niestety odpowiadam w takim tonie jak Ty piszesz.
Technologia nie jest mi obca ale z czasem zauważam zalety prostych analogowych rozwiązań.
Nie wyzbywam się technologii ale podpieram się też starymi dobrymi patentami.
To że mam latarki LED fabryczne i sam je buduję nie znaczy że nie widzę potrzeby posiadania starej dobrej lampy naftowej i gazowej.

Spójrz szerzej to nie boli.
_________________
Bo trzeba mieć jaja by iść z podniesionym czołem gdy inni plują Ci w twarz za twoje przekonania.
Awatar użytkownika
Aerlin
Posty: 166
Rejestracja: 06.05.2016, 11:27

Re: Prądownica ręczna

Post autor: Aerlin » 08.03.2017, 22:11

PAWCIO69 pisze:po co uczyć dzieci tabliczki mnożenia przecież są kalkulatory
To jest ciekawy temat, niestety nie na to forum. W skrócie- są kraje, w których poważnie myśli się o zaprzestaniu nauki pisania ręcznego czy likwidacji pieniądza w fizycznej postaci.
Krasny pisze:Używam nowoczesnych technologii
To dobrze, że nie jesteś jaskiniowcem, nie wiem więc czemu założyłeś, że o tobie mowa :P
A pierwszą komórkę miałem jakoś w 1997? Coś w ten deseń.
Krasny pisze:Z twojej wypowiedzi wnioskuję że jeśli ktoś mówi o mapie papierowej to jest jaskiniowcem bo w smartfonie można mieć i mapy, nawigację kompas i pierdyliard innych potrzebnych aplikacji.
Źle wnioskujesz. Z mojej wypowiedzi wynika, że ktoś wyśmiewający ideę zabezpieczenia telefonu na wypadek kryzysu, bo nie rozumie możliwości jakie za sobą ten sprzęt niesie, jest jaskiniowcem.
Można tego nie robić, ok, nikt nikogo nie zmusza. Może ktoś lubi mieć trudniej w życiu, albo jest jakimś technofobem, cokolwiek- jego sprawa. Ale kpienie w stylu "haha, i do kogo niby zadzwonisz" wskazuje na całkowitą nieznajomość tematu, właściwie ekstremalne dyletanctwo.
Krasny pisze:Czy poszukasz jaskiniowca z mapą i kompasem?
Kompletnie minąłeś się z moim stanowiskiem. Ja nie mówię i nigdy nie mówiłem, że telefon ma ZASTĄPIĆ mapę czy kompas. Ja od początku piszę, że to jest po prostu cholernie poręczne i przydatne narzędzie, które warto mieć i zabezpieczyć dla niego źródło energii. A wyśmiewanie tego uważam za głupie i tak jak napisałem wyżej- prezentacje daleko idącego niezrozumienia.
Krasny pisze:Spójrz szerzej to nie boli.
Problem w tym, że to nie powinieneś pisać do mnie. To PAWCIO ma problem z szerokim spojrzeniem na świat i od początku tego tematu staram mu się naświetlić dokładnie to, co Ty mi napisałeś.
PAWCIO69
Posty: 288
Rejestracja: 05.03.2017, 15:43

Re: Prądownica ręczna

Post autor: PAWCIO69 » 08.03.2017, 22:34

Krasny, daj spokój.To nie ma sensu.
Nie możesz uratować planety, ale możesz zadbać o rodzinę i siebie.
djans
Posty: 326
Rejestracja: 03.05.2016, 20:58
Lokalizacja: Wrocek

Re: Prądownica ręczna

Post autor: djans » 08.03.2017, 22:58

husarbilu pisze: 2. Od czego zacząć w budowie takiej 'maszyny'?
Nie buduj takiej maszyny.

Zbierz materiały informacyjne odnośnie budowania od podstaw (jak chcesz, to nawet od przetopu rudy miedzi, wytwarzania drutu i nawijania cewek), ale się nie baw w wymyślanie prochu. Lepiej skombinować alternator samochodowy, dynamo w piaście rowerowej, czy nawet wkrętarkę akumulatorową, czy jakikolwiek gotowy silnik elektryczny - choćby wentylator.

Dokładasz duże koło pasowe, coś, co będzie robić za pas i w zależności od tego czego użyłeś wyjściowo (kompletny alternator z prostownikiem i regulatorem napięcia, goły silniczek) doposażasz i masz gotowe, niezależne źródło prądu.

Proponuję celować w 5 V i 1-2 Ampery. Na tym Ci pójdzie awaryjne oświetlenie, telefon/tablet z nieprzebranymi pokładami wiedzy, radio, jakieś drobniejsze sprzęty. Więcej nie potrzebujesz.
Unono
Posty: 304
Rejestracja: 13.05.2018, 22:05

Re: Prądownica ręczna

Post autor: Unono » 05.09.2018, 18:44

djans pisze:
08.03.2017, 22:58
husarbilu pisze: 2. Od czego zacząć w budowie takiej 'maszyny'?
Nie buduj takiej maszyny.

Zbierz materiały informacyjne odnośnie budowania od podstaw (jak chcesz, to nawet od przetopu rudy miedzi, wytwarzania drutu i nawijania cewek), ale się nie baw w wymyślanie prochu. Lepiej skombinować alternator samochodowy, dynamo w piaście rowerowej, czy nawet wkrętarkę akumulatorową, czy jakikolwiek gotowy silnik elektryczny - choćby wentylator.

Dokładasz duże koło pasowe, coś, co będzie robić za pas i w zależności od tego czego użyłeś wyjściowo (kompletny alternator z prostownikiem i regulatorem napięcia, goły silniczek) doposażasz i masz gotowe, niezależne źródło prądu.

Proponuję celować w 5 V i 1-2 Ampery. Na tym Ci pójdzie awaryjne oświetlenie, telefon/tablet z nieprzebranymi pokładami wiedzy, radio, jakieś drobniejsze sprzęty. Więcej nie potrzebujesz.
Dokładnie tak. Tylko niestety potrzebna jest podstawowa wiedza. Niedawno oglądałem program na BBC, gdzie na Alasce budowali dom. Jak go zbudowali, postanowili go zasilić z alternatora, który gdzieś znaleźli. Zrobili układ do napędowy, a alternator nie daje im prądu. Diagnoza: zepsuty. Pomysł do kosza. A zapomnieli ( nie wiedzieli ), ze alternator bez sprawnego akumulatora nie da im prądu.
Można zrobić prądnicę z dowolnego silnika trójfazowego, ale trzeba go przełączyć w trójkąt i dobrać odpowiednią wartość kondensatora wzbudzającego.
Mając blachę ocynkowaną, miedzianą, pergamin i sól kuchenną, można zrobić stos Volta
Itd, itd. Ale przede wszystkim diabeł tkwi w szczegółach.
Unono
Posty: 304
Rejestracja: 13.05.2018, 22:05

Re: Prądownica ręczna

Post autor: Unono » 08.11.2018, 10:49

Proponuję celować w 5 V i 1-2 Ampery. Na tym Ci pójdzie awaryjne oświetlenie, telefon/tablet z nieprzebranymi pokładami wiedzy, radio, jakieś drobniejsze sprzęty. Więcej nie potrzebujesz.
Idealna rada. Generalnie trzeba robić dywersyfikacje i zmniejszenie zapotrzebowania na energię. Do tej pory byłem przeciwny termoizolacji "starego" budynku. Z moich wyliczeń koszt takiego ocieplenia zwróciłby się po ok 30 latach. No i dodatkowa inwestycja w klimatyzację ( w zasadzie odsuszania pomieszczeń), gdyż w znacznym stopniu zwiększa się wilgotność i zagrzybienie takiego domu. Ale patrząc od strony zapotrzebowania na energię w razie kryzysu, taka inwestycja jest konieczna.
Jak ktoś lubi majsterkować i ma czas, warto pomyśleć o wspomnianej wyżej " prądnicy" rowerowej. Pozwala uzyskać trochę energii elektrycznej , rozgrzewa pedałującego, zapewnia kondycję i najważniejsze - pomaga utrzymać dyscyplinę w zespole.
Jak zrobić? Z problemem mechanicznego napędu nie ma problemu, gdyż zależy to wyłącznie od konstruktora. Ważne, żeby było solidne i bezpieczne w użytkowaniu. A więc osłony na elementy ruchome, solidne połączenia itd.
Wybór prądnicy: Prawie nie spotyka się prądnic z magnesami stałymi. Można byłoby przebudować zwykły silnik trójfazowy ( inny też - np od pralki - starszego typu), wycinając z wirnika aluminiowe zwarte zwoje i wklejać w ich miejsce magnesy prętowe, ale trudno takie na poczekaniu zdobyć, no i kwestia wyważenia.
Druga metoda to połączenie w trójkąt uzwojeń silnika i podłączenie między dwie fazy kondensatora ( przy 1,4kW kondensator przeze mnie podłączony miał 160uF). Przy nominalnych obrotach silnika ( 1450 obr/min) osiągałem napięcia 2 x 220V 1 x170V - to było uzwojenie z kondensatorem - nie powinno się z niego pobierać prądu. Obciążenie grzałką 2kW powodowało spadek napięcia do 190V. Przy czym występowało ciekawe zjawisko - przy próbie przeciążenia ( zwarcia ) w silniku połączonym w gwiazdę, po usunięciu zwarcia, nie pojawiało sie napięcie na cewkach. Trzeba było zatrzymać prądnicę i od nowa rozpędzać. Tego zjawiska nie było przy połączeniu w trójkąt. Napięcie samoczynnie pojawiało się po usunięciu zwarcia. Ale warunkiem prawidłowej pracy jest osiągnięcie nominalnych stabilnych obrotów zespołu, co jest raczej niewykonalne przy napędzie "ludzkim".
Pozostaje alternator. Aktualnie prawie wszystkie mają wbudowane regulatory napięcia. Prosto, prawie tanio ale ... potrzebny jest prąd z akumulatora do wzbudzenia alternatora. Po wzbudzeniu teoretycznie można byłoby odłączyć go i pracować bez. Piszę teoretycznie, bo akumulator zabezpiecza przed przepięciami powstałymi na skutek podłączania obciążeń indukcyjnych, co wiąże się z uszkodzeniem regulatora i diod prostowniczych. Zaleta - stałe napięcie w określonym przedziale obrotów. Wada - otrzymujemy dużą stosunkowo moc ( ok 500 do 1000W), ale o niskim napięciu i wysokim prądzie. Nie nada się nam np do napędzania urządzeń domowych, chyba że zainstalujemy przetwornice napięcia.
Odpowiedz